Image

Kliknij, aby powiększyć

55 LAT TEMU BŁ. STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI NA ODPUŚCIE W GÓRCE KLASZTORNEJ

55 LAT TEMU BŁ. STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI NA ODPUŚCIE W GÓRCE KLASZTORNEJ

30 maja 1971

55 lat temu, w drugi dzień świąt Zesłania Ducha Świętego, 30.05.1971, bł. Stefan kardynał Wyszyński uczestniczył w uroczystościach odpustowych w sanktuarium maryjnym w Górce Klasztornej prowadzonym przez Misjonarzy Świętej Rodziny. Rok 1971 był rokiem wprowadzenia w Polsce uroczystości Matki Bożej Matki Kościoła. Właśnie w Górce Klasztornej bł. Stefan kardynał Wyszyński wygłosił po raz pierwszy homilię z okazji tej uroczystości. Poniżej transkrypcja tej homilii oraz nagranie audio. Rok ten był też rokiem 50-lecia pracy Misjonarzy Świętej Rodziny w Polsce.


Oto transkrypcja tekstu kroniki Górki Klasztornej z dnia 30.05.1971:

Kronika górecka

Str. 340-341

31.5 [1971]

II Święto – Odpust i centralna uroczystość jubileuszowa. O godz. 11.30 powitanie J. Em. ks. Prymasa, ks. Bpa Czerniaka Jana. Przybył ks. prałat Kaczorowski z Łobżenicy, ks. prałat [Edmund] Matz z Nakła, ks. kanonik [Ignacy] Klimacki również z Nakła, ks. prałat z Wysokiej. Ogółem przybyło około 113 księży, wiele sióstr zakonnych i nadzwyczaj liczny był udział wiernych przy sprzyjającej pogodzie.

Powitanie najpierw przy bramie – Wierszyk powiedziała Kapejówna.

W procesji wprowadzono J. Em. ks. Prymasa do kościoła na chwilę adoracji Najświętszego Sakramentu i modlitwy u stóp odsłoniętego obrazu MB Góreckiej. Po tej adoracji w procesji udano się do ołtarza polowego. Tu nastąpiło powitanie najdostojniejszego gościa ks. Prymasa i wszystkich innych z O. Generałem na czele przez ks. Prowincjała A. Zimnego. Słowa powitania wypowiedziała też panna Kapejówna wręczając wiązankę kwiatów. Mszę św. celebrował J. Eks Ks. Bp Jan Czerniak w asyście ks. prof. Mgr. Józefa Żołny i ks. Zdzisława Karcza. Słowo Boże wygłosił J. Em. Ks. Prymas – Nawiązał do uroczystości Matki Bożej jako Matki Kościoła – którą to uroczystość w Polsce Kościół wyznaczył na II dzień Zielonych Świąt. Po Mszy św. odbyła się tradycyjna procesja po gaju. Pogoda sprzyjała – liczny udział księży i wiernych - wszystko razem przyczyniło się do wspaniałości tej uroczystości. Nastąpił obiad odpustowo-jubileuszowy. Przemówił po włosku (odczytał) Najprzewielebniejszy O. Generał H. Bliestle. Przedstawił w skrócie historię Zgromadzenia, a w niej rolę szczególnie obecną, Polskiej Prowincji. Podkreślił jej żywotność na tle innych prowincji. Odpowiedział po włosku J. Em. Ks. Prymas i dalej mówił już po polsku. Po obiedzie nastąpiła wspólna fotografia i indywidualne-grupowe zdjęcia. Ks. prymas na krótkim spacerze z ks. Prowincjałem i ks.ks. asystentami omówili jakieś sprawy. Około godz. 14.30 nastąpiło pożegnanie najdostojniejszych gości J. Eminencji i ks. Biskupa. Dla pozostałych księży przygotowano kawę. O godz. 18.00 odprawiona została ostania Msza św. połączona z nabożeństwem majowym. W tym czasie udał się samochodem ks. Rektor z ks. Jarzyńskim, ks. Klagiem i br. Grzegorzem [Feliks Kunicki]– jako delegaci – do Paterka, gdzie odbyła się uroczystość na cześć pomordowanych w czasie ostatniej wojny. Odprawił Mszę św. Ks. Bp Jan Czarniak, kazanie wygłosił J. Em. Ks. Prymas. Potem poszczególne delegacje w krótkich zdaniach scharakteryzowały działalność i śmierć pomordowanych. W imieniu delegacji góreckiej wystąpił ks. Rektor i złożył na ręce J. Em. Ks. Prymasa apel za pomordowanych.


Transkrypcja tekstu homilii bł. Stefana kardynała Wyszyńskiego w Górce Klasztornej, 31.05.1971:

Kazanie Stefana kard. Wyszyńskiego – transkrypcja

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

[Lud odpowiada:] Na wieki wieków. Amen.

Najdostojniejszy Księże Biskupie, drodzy kapłani przybyli na uroczystości odpustowe i jubileuszowe. Reverindissime Padre Generale insieme con i vostri confratelli della Congegazione della Famiglia santissima di Nasareth.

Umiłowane i drogie dzieci Boże!

Przeżywamy dzisiaj niezwykły zespół uroczystości, który skupia się wokół, pierwszy raz w Polsce obchodzonego, święta Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła. Ta uroczystość góruje nad wszystkimi, które dzisiaj nas tu gromadzą, a zarazem jest wspaniałym tłem, może ramionami, które ogarniają nas wszystkich i kierują nasze serca ku Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Jeszcze wczoraj cały świat katolicki i ojczyzna nasza rozważała gorejące płomienie ogni Ducha Świętego nad głowami Apostołów, których Ojciec Niebieski i Boży Syn przygotowywali w Wieczerniku do służby ludowi Bożemu w Kościele. Ale, gdy zagłębialiśmy się w te przedziwne tajemnice miłującej Boga dłoni, która rozszczepiała ognie miłości nad sługami ludu Bożego widzieliśmy tam w Wieczerniku, jak przypominają nam Dzieje Apostolskie, widzieliśmy również w szeregu uczniów wybranych, wśród niewiast i uczniów apostolskich, widzieliśmy Maryję. Trwała w Wieczerniku. Była tam obecna. Taka widocznie była wola Chrystusa, ażeby wtedy, gdy Duch Święty będzie przygotowywał serca i umysły Apostołów do pracy apostolskiej, żeby wśród nich była Maryja, Królowa Apostołów i Dziewica Wspomożycielka. Może właśnie w tym znaku widzimy posłuszeństwo Maryi wobec woli Ojca Niebieskiego i wobec woli Bożego Syna.

Przed chwilą głosiciel słowa Bożego przypomniał nam trzy doniosłe zdarzenia opisane w Księgach Świętych.

Pierwsze zdarzenie miało miejsce w ogrodzie rajskim. To było nieszczęście naszych rodziców, Adama i Ewy. Przez nieposłuszeństwo odeszli od Boga, ale Bóg, który jest miłością, nie może zgodzić się na to, by człowiek odszedł od Boga. I dlatego też pośpieszył zaraz z pociechą. Oto strapionej matce wszystkich żyjących, Ewie, ukazuje nową niewiastę i ukazuje na jej ramionach błogosławiony owoc żywota. I dodaje, i wyjaśnia: nieprzyjaźń będzie między mocami ciemności a tą niewiastą. I między nią, a owocem jej życia, zbawicielem. Ale właśnie Ten, którego ona w tym widzeniu proroczym już ma na swoich ramionach, ten owoc zetrze głowę mocarzów ciemności. Jeszcze może płacze nasza pierwsza matka Ewa nad swoją nierozwagą, może w zadumie Adam, ale już Bóg śpieszy z pomocą, już zapowiada nadzieję, miłosierdzie, przebaczenie. Przyjdzie zbawiciel. I to jest tak znamienne, najmilsze dzieci Boże, dla postępowania Ojca naszego Niebieskiego. On jest Bogiem przebaczenia, a nie odwetu. Nie mógł więc długo w swym ojcowskim sercu ścierpieć męki i niedoli dwojga pierwszych naszych rodziców. I odtąd się zaczyna już przedziwne działanie Ojca. Gdy przyjdzie pełnia czasów pośle swego zwiastuna do Nazaret i zapowie Dziewczęciu z Nazaret, Maryi, że to właśnie Ona jest tą niewiastą, którą Bóg ukazał i zapowiedział matce wszechżyjących, Ewie. Maryja, znamy Jej dzieje, najmilsze dzieci Boże. Widzimy Jej miejsce w Kościele, w dziele zbawczym Chrystusa. Widzimy Ją w dniu zwiastowania. Widzimy Ją w Betlejem. Widzimy w świątyni Jerozolimskiej. Widzimy w Kanie wśród biednych ludzi. Widzimy Ją na drodze krzyżowej Chrystusa. Widzimy Ją na Kalwarii. Widzimy Ją na Górze Oliwnej Wniebowstąpienia. Widzimy Ją również w Wieczerniku Zielonych Świątek. I gdy tak jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania Jej, czyż możemy zapomnieć o tym, że sam Bóg, przez Swą wielką ojcowską dobroć, chciał, ażeby w tym zbawczym dziele Jej syna była niewiasta. Mówią nam pisarze kościelni: „dwoje zgrzeszyło i dwoje też musi zbawiać”. Zgrzeszył Adam i Ewa. Zbawia Chrystus. Współzbawia Jego Matka i to właśnie z woli Ojca. Gdy tak jesteśmy przyzwyczajeni widzieć Ją w misterium Chrystusa i Kościoła nic dziwnego, że właśnie w Wieczerniku była, jak nam czytał sługa słowa, w drugim czytaniu. Tam właśnie w Wieczerniku, gdzie trwali uczniowie Pańscy oczekując obiecanego Ducha Świętego, była tam też i Matka Chrystusowa. Były niewiasty, byli uczniowie Pańscy, byli apostołowie. To ten, jeszcze maluczki, Kościół Boży. Ale już całkowity, ale już w pełni, bo jest tam działający Ojciec i Syn, którzy posyłają Ducha. Jest Trójca Święta. Jest Matka Chrystusowa, są Apostołowie, są uczniowie Pańscy, są niewiasty, jest lud. Mały jeszcze Kościół, jakby to nazwać, jak to ziarenko pszeniczne, które właśnie wpada w ziemię, aby wydać owoc stokrotny i by ten owoc trwał. I wiemy, że trwa do dziś dnia.

Ale to co było szczególnie doniosłe, to właśnie obecność Maryi na Kalwarii. Jej Syn był skazany na śmierć. Taka była wola Ojca. Chrystus jest ofiarowany i sam tego pragnął. Nie otworzył ust swoich. Pragnął być posłuszny aż do śmierci. I powiedział to z góry, ze szczytu krzyża: wykonało się. Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego. Zda się, że Go już nie ma, choć Jego ciało wisi na krzyżu, ale Chrystus wypełnił swoje zadanie do końca.

Przecież Ojciec Niebieski ukazał w raju matkę wszystkich żyjących ludzi. Przecież nadal ukazano Matkę Tego, który odkupi lud Boży. Przecież widzieliśmy Ją, Matkę, przy żłobie betlejemskim. Czyż miałoby Jej zabraknąć na krzyżu. O nie! Ona tam będzie, Ona tam jest. I Chrystus Ją dostrzega. Może już śmierć przesłania Mu oczy ale On widzi, że taką wolą Ojca Niebieskiego jest, by Ona była, by była zawsze przy Chrystusie. I dlatego też Chrystus Pan, który doznał dobroci macierzyńskiej Maryi, chciał tą dobrocią Maryi obdarować nas. I gdy przez jakiś moment miał być poza tą ziemią, u Ojca, na tej ziemi musiał ktoś zostać. Zostawił Ją. Poszedł z krzyża do Ojca, ale Ją nam zostawił, ażeby była, tak jak i po wniebowstąpieniu, by jeszcze została, by była w Kościele Chrystusowym.

Te wszystkie prawdy, podane nam przez Pismo Święte, miał przed oczyma Sobór Watykański II, gdy rozważał naukę o obecności Maryi w misterium Chrystusa i Kościoła. Te prawdy Pisma Świętego miał również przed oczyma i Ojciec Święty, Paweł VI, gdy przyjmował memoriał Episkopatu Polski, w którym prosiliśmy, ażeby Ojciec Święty ogłosił Maryję Matką Kościoła. Co też i zostało uczynione.

Najmilsze dzieci Boże, tak się złożyło, że przy tej wielkiej sprawie stałem bardzo blisko, bo mnie upoważnił Episkopat Polski do złożenia Ojcu Świętemu uzasadnionego memoriału wykładającego naukę o Matce Kościoła. I Ojciec Święty z moich rąk ten memoriał przyjął. A na drugi dzień zaraz, w auli soborowej, na sesji Soboru Watykańskiego II, podałem do wiadomości wszystkich ojców soborowych, że memoriał Episkopat Polski złożył Ojcu Świętemu. I że my wypowiadamy swoją żywą wiarę i nadzieję, że Ojciec Święty ogłosi Maryję Matką Kościoła.

Nie zapomnę nigdy chwili, gdy już w okresie prac soboru i rozważań nad nauką o Matce Najświętszej, któregoś dnia Ojciec Święty poprosił mnie do siebie i powiedział: Niech Prymas Polski wie, że to ja ogłoszę Maryję Matką Kościoła. Podziękowałem, ale Ojciec Święty jak gdyby jeszcze spojrzał na mnie, jak gdyby może wyczuł jakąś wątpliwość, powiada: Zobaczy Prymas, ja to zrobię. I na tym się rozstaliśmy. I później była ta wspaniała chwila, gdy na auli soborowej, na zakończenie trzeciej sesji Soboru Watykańskiego II, Ojciec Święty ogłosił Maryję Matką Kościoła. I wtedy ta wielka rzesza, dwa i pół tysiąca biskupów z całego świata, różnych barw i kolorów skóry, różnych języków, poderwała się ze swoich miejsc i z wielkimi oklaskami dawała wyraz swej radości. A później rozległ się w auli soborowej potężny śpiew „Witaj Królowo”. Tak ojcowie soborowi odpowiedzieli na deklarację Ojca Świętego. Jakaż wielka to była radość. I dla nas, biskupów polskich, i dla całego świata katolickiego.

Toteż, dzieci Boże, gdyśmy postawili ten pierwszy krok i z pokorą przypisujemy sobie w tej sprawie doniosły wpływ, poszliśmy dalej. I dlatego też zwróciliśmy się do Ojca Świętego z prośbą, aby, w Polsce naprzód, było ustanowione to święto. Według obecnych przepisów liturgicznych, biskupi mogą takie święto wprowadzić i myśmy je wprowadzili uchwałą konferencji Episkopatu Polski. A zarazem prosiliśmy Ojca Świętego, żeby zatwierdził nowy tekst mszalny o Matce Kościoła i dzisiaj właśnie tym tekstem mszalnym się posługujemy.

Ale i na tym nie poprzestajemy. Biskupi polscy, gdy już wprowadzili to święto w Polsce, dziś po raz pierwszy obchodzone, postanowili zarazem zwrócić się do wszystkich biskupów całego świata i prosić ich, ażeby w swoich krajach, wśród swoich ludów i narodów, również ustanowili to święto. Jesteśmy właśnie w okresie przygotowania tych listów do biskupów całego świata. I bodajże na najbliższej konferencji Episkopatu Polski, w miesiącu czerwcu, która będzie miała miejsce na ziemi gorzowskiej, będzie podjęta odpowiednia decyzja, będą zatwierdzone listy, które wyślemy do biskupów całego świata katolickiego.

Tak więc, dzieci najmilsze, dzisiejsza uroczystość tutaj, u Matki Najświętszej Góreckiej, jest zarazem jakimś wielkim dziękczynieniem, jakimś wielkim hołdem Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za to, że dał Chrystusowi Matkę i za to, że Chrystus Matkę Swoją oddał ludowi Bożemu, oddał Kościołowi. Tak iż dzisiaj możemy uważać, co zresztą od początku miało miejsce, Maryja dobrze znała swoje zadanie w Kościele, ale dziś to publicznie wyznajemy i czynimy to z radością, zgodnie z wskazaniem Ojca Świętego, który powiedział: Pragnę, aby pod tym wezwaniem Matki Kościoła czczona była Maryja jak najżarliwiej i jak najgoręcej.

A że nam potrzeba, dzieci Boże, matki, to któż z was wątpi. Jeżeli wy, drogie matki, które tutaj widzę, przyniosłyście swoje najdroższe skarby i pomimo skwaru tulicie te rozgrzane drobne ciałka do waszych serc i to są wasze najdroższe skarby, to jest owoc waszego żywota. Wy dobrze wiecie, że tym maleństwom niezaradnym potrzeba waszych ramion, waszego serca, waszego uśmiech, waszego pocałunku. I nie można człowieka dobrze wychować bez tego detalicznego, macierzyńskiego uczucia. Bez tej opieki dniem i nocą. Może są takie sytuacje, gdy dzieci są bez matki, bez ojca, sieroty. Oddają je wtedy do domów dziecka. Sami wychowawcy w tych domach dziecka, chociażby najgorliwsi i najsumienniejsi, przyznają, że te dzieci wychowywane w gromadzie, w domach dziecka, w rozwoju swoim są zapóźnione w porównaniu z dziećmi wychowywanymi przez matki w domu. I to jest prawda. Mówią o tym i wychowawcy, i nauczyciele, pedagogowie i psychologowie, i ci wszyscy ludzie, którzy w sposób fachowy i rzeczowy zajmują się wychowaniem młodego człowieka. Doświadczenie uczy, że maleństwu potrzeba całego serca matki, i że to maleństwo słusznie nieustannie się wspina na macierzyńskie kolana i tam się czuje najlepiej, tam się czuje najbezpieczniej. Jakie to szczęście, jaka to łaska, gdy to młode stworzenie ma matkę dla siebie, dla siebie.

I to jest tak wielka prawda, że nawet Ojciec Niebieski, gdy chciał oddać Swojego Syna światu, umieścił Go pod sercem Matki i na Jej ramionach. Jezus zaznał, dzieci Boże, tej macierzyńskiej opieki i wie co to znaczy matka, skoro chciał, ażeby każdy z nas miał Matkę, Jego Matkę, i żeby cały Kościół, najdroższe dzieło Chrystusa, który ma nas wszystkich wychowywać, korzystał z tej macierzyńskiej dobroci, macierzyńskiego serca najlepszej Matki Chrystusowej i naszej Matki. A kim Ona jest, dzieci Boże, czyż muszę wam to tłumaczyć? Wasza, tak gromadna, tutaj obecność, ten plac nabity głowami i podniesionymi sercami, on wyjaśnia wszystko, co wy wiecie o tej Matce. Oczy wasze się kierują ku Niej. Widzicie ją i tutaj z Dziecięciem na ręku. Najlepsza Matka. Wzór matek. Kościół, nieustannie wam pokazując Matkę z Dziecięciem, uczy was wszystkich, dzieci najmilsze, tej prawdy, że największą radością dla matki jest to, gdy się człowiek na świat narodzi. Także z tą chwilą już nie pamięta ucisku, udręki, bólu, cierpienia, a nawet osobistego zagrożenia życia. Przecież my wiemy, że każda matka, wydając nowe życie, stoi niejako na granicy między życiem a śmiercią i wybiera, zgodnie ze swoim zaszczytnym powołaniem, wybiera raczej życie dać, choćby z narażeniem swojego życia, aniżeli się sprzeniewierzyć swojemu powołaniu, które przecież jest z woli Ojca. Ojciec Niebieski powiedział do tych dwojga, aby przekazywali życie. I powołani do tego matka i ojciec, czerpiąc z mocy Stwórcy, przekazują życie młodemu pokoleniu. To jest powołanie, to jest zaszczytne powołanie, to jest powołanie tak wielkie i wszechdoniosłe, że my wszyscy ze czcią wspominamy nasze matki. A bodajże nie wszystko jeszcze dziś rozumiemy, bodajże najlepiej to zrozumiemy wtedy, gdy już będziemy u Ojca Niebieskiego. I wtedy będziemy patrzyli na nasze matki. I powiem w tej chwili, gdyby nie moja matka, gdyby nie jej posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, nie miałbym życia, nie byłoby mnie tutaj. Nie uczestniczyłbym w szczęściu przyjaciół Bożych i w tych radościach, które nagotował Bóg tym, którzy Go miłują. Dopiero w niebie zrozumiemy kim dla nas jest ojciec i matka posłuszni woli Najwyższego Ojca, który wybiera sobie rodziców, ażeby przez nich przekazać życie młodemu pokoleniu. Ale gdybyśmy spojrzeli na to i od strony rodzinnej, i od strony narodowej, i od strony nawet politycznej, i od strony religijnej wszędzie to widzimy. Gdyby rodzice byli nieposłuszni woli Ojca Niebieskiego, rodziny by wymarły bo ogniska domowe byłyby puste, a kołyski byłby milczące. Gdyby rodzice byli nieposłuszni Ojcu Niebieskiemu: rośnijcie przekazujcie życie, czyńcie sobie ziemie poddaną, wtedy by naród wymarł. Naród by wymarł, a ziemia polska byłaby krainą głupich, których imiona byłyby wymazane z ziemi ojczystej. Czytałem kiedyś pamiętniki Hansa Franka, okupanta, gubernatora na Wawelu, człowieka niesłychanie pewnego siebie. Głosił tak: Nam Polacy nie są potrzebni. Nam jest potrzebna ich ziemia. I dlatego rozpala krematoria w obozach koncentracyjnych, bo Polacy są niepotrzebni. Rozumiał czym jest lud dla kraju, dla narodu, czym jest młode pokolenie. To oni nas rozpijali, to oni nas starali się zatruć fałszywymi doktrynami, które godziły w życie nienarodzonych. I niestety to się jeszcze dzisiaj tu i ówdzie kołacze. Jeszcze nie brak jest matek, które nie doceniają swego szczytnego powołania. Jeszcze zbyt łatwo, zbyt pochopnie rozstaje się z życiem, które zostało wzbudzone przez Ojca Niebieskiego pod ich sercem. I słusznie biskupi polscy pisali w swoim memoriale do rządu, rok temu, i w swoim liście, który był czytany w Wielkim Poście bieżącego roku, do narodu, że jeżeli nieprzyjaciele nasi nie zdołali nas wyniszczyć, baczmy, byśmy tego swoimi własnymi rękami nie zrobili. Cóż z tego, że wybudujemy potężne fabryki. Niedawno wizytując parafię w Janikowie widziałem olbrzymie, olbrzymie budynki pełne maszyn i ludzi. Jeżeli matki i ojcowie nie dadzą dzieci, to te fabryki zamrą i maszyny przestaną się kręcić, i tak zwana produkcja, która dzisiaj jest bogiem niemalże, też upadnie.

Właśnie w tych dniach święci się w całym świecie, a i w Polsce, tak zwany międzynarodowy dzień dziecka. Zdawałoby się, że w takim międzynarodowym dniu dziecka, że trzeba by wyciągnąć wszystkie wnioski i stać się przyjacielem dziecka ale, gdy jest w Polsce międzynarodowy dzień dziecka, jednocześnie istnieją jeszcze i działają praktyki oparte niekiedy na ustawach państwowych, praktyki wrogie dziecku, dopuszczające nawet śmierć dziecka. Jak to jedno z drugim pogodzić? Coś tutaj jest fałszywe, coś tu nie gra, coś tu musi ustąpić. Międzynarodowy dzień dziecka, to ogłosił już Bóg, i to bardzo wcześnie, bo w raju, wtedy, gdy powiedział pierwszym rodzicom, Adamowi i Ewie: czyńcie sobie ziemię poddaną, rośnijcie, przekazujcie życie. Ojciec Niebieski to jest najwspanialszy obrońca życia nienarodzonych i dzieci. I to właśnie On dał wzór Matce Chrystusowej. I to właśnie Chrystus, doceniwszy macierzyńskie ramiona i Jej opieki, oddał cały lud odkupiony Maryi. I Kościół Boży Matce Kościoła.

Takie znaczenie, dzieci najmilsze, ma dzisiejsza uroczystość, nie tylko od strony religijnej, chociaż nas tutaj dzisiaj gromadzą głównie motywy religijne, ale życie religijne nie da się oddzielić i od życia narodowego i od życia społecznego, i od życia rodzinnego, to jest wszystko przedziwnie zespolone. I dlatego też my, dzisiaj czcząc Matkę Kościoła, ukazujemy Ją jako wzór dla matek narodu, dla wszystkich matek, dla każdej matki, dla każdej rodziny, dla każdego domostwa, dla każdego serca, żeby nie zwyrodniało, żeby powołane do szczytnego powołania przekazywania życia, żeby się temu powołaniu nie sprzeniewierzyło.

Teraz, najmilsze dzieci Boże, pozwólcie, że wyłożywszy tło główne tej uroczystości skieruję się do Zgromadzenia, które pracuje i działa pod wezwaniem Najświętszej Rodziny. To Zgromadzenie pracuje w Polsce od roku 1921. Ma przecież swoje zadania misyjne, by iść do tych, którzy jeszcze nie poznali Chrystusa i Jego Matki ale też pracuje i w ojczyźnie naszej. I wtedy, gdy pracuje w naszej ojczyźnie pod swym zawołaniem Najświętszej Rodziny przypomina nam Rodzinę z Nazaret. A więc Maryję, Jezusa na Jej ramionach i świętego opiekuna, Józefa. Pod tym patronatem pracuje to Zgromadzenie. Ale gdy wypełnia swoje zadania, jednocześnie uczy nas wysokiej czci, szacunku dla rodziny. Podkreśla doniosłość rodziny, znaczenie rodziny. Wszyscy ojcowie i bracia pracujący w tym Zgromadzeniu, pod kierunkiem własnego prowincjała Polskiej Prowincji i ojca generała całego Zgromadzenia, już swoją nazwą przypomina nam rodzinę. Jej wysoką godność, jej zadania, jej posłannictwo. I w nazwie tego Zgromadzenia jest jak gdyby podkreślona i uwydatniona każda rodzina, która patrzy na Najświętszą Rodzinę, a więc i ta rodzina, z której myśmy wyszli. I to jest też wielka zasługa Zgromadzenia. Obok prac misyjnych tego Zgromadzenia, obok wysiłków apostolskich i duszpasterskich, pracy piśmienniczej, która była poświęcona upowszechnianiu czci Najświętszej Rodziny, a więc budzeniu sumień w rodzinach. Obok tych wszystkich słusznych argumentów jest i ten, że sam fakt, że istnieje Zgromadzenie pod wezwaniem Najświętszej Rodziny już nam przypomina naszą rodzinę i jej znaczenie dla nas wszystkich, znaczenie dla narodu i dla narodów, i dla ludu w Polsce. I dlatego też niech to Zgromadzenie, które dzisiaj, na tle uroczystości Matki Kościoła i tej odpustowej uroczystości Matki Bożej Góreckiej, niech ono tkwi nadal, w to 50-lecie swojego trudu kapłańskiego i duszpasterskiego, niech ono trwa, niech wypełnia swoje zadanie. Niech nas uwrażliwia na Najświętszą Rodzinę i niech przez to przypomina wszystkim rodzinom, które tu przychodzą, ich obowiązki wyznaczone przez samego Stwórcę dwojga ludzi powołanych do założenia rodziny. I to są sprawy z serdecznym podziękowaniem za waszą, drodzy ojcowie Zgromadzenia Najświętszej Rodziny, to są moje podziękowania. I za wasz trud pasterski, od 50 lat sprawowany w Polsce, i za waszą pracę tutaj w tym sanktuarium Rodzicielki Boga, przy którym wy czuwacie nie tylko nad waszym Zgromadzeniem ale i nad życiem dzieci Bożych i uwrażliwiacie wszystkich na obowiązki, święte obowiązki rodziców katolickich, którzy mają wypełnić swoje szczytne powołanie wyznaczone im przez Ojca Niebieskiego. To są nasze podziękowania, drogi ojcze generale, drogi ojcze prowincjale i wszyscy ojcowie i bracia Zgromadzenia. I to są nasze życzenia, aby dobry Bóg wam pozwolił jeszcze długo pracować w Polsce, a zwłaszcza tu, w tym sanktuarium maryjnym, sanktuarium góreckim, które już tyle wyjednało łask każdej rodzinie tutaj przychodzącej.

Pragnę, dzieci Boże, jako wasz biskup, całym sercem wam podziękować, że tak licznie tu przybyliście, i że nasze pokorne modlitwy do Matki Kościoła wspieracie, ażeby Matka Kościoła miała pod opieką cały Kościół Święty, Ojca Świętego, naszą ojczyznę, Kościół w Polsce, wszystkich biskupów, kapłanów i zakony w Polsce, wszystkie rodziny i każdą rodzinę w Polsce, i każdą matkę, i każde dzieciątko na jej ramionach. I tych, którzy się jeszcze dla Polski i dla Kościoła w Polsce i dla chwały Bożej mają urodzić. Obyście wyprosili sobie te wszystkie łaski, które w sercu swoim jako pokorne prośby przynieśliście tutaj. I byście wracali do swoich szczytnych prac i zadań pełni radości.

A na tę drogę pełną radości błogosławię wam w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


Kilka zdjęć z uroczystości zamieszczonych w kronice.

(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Zdjęcia nieznanego autorstwa


Nagranie audio: